arrow_backPowrót

Czerwiec — miesiąc dwóch skrajności. Za co rynek płaci magazynom energii?

W jednym miesiącu polski system pokazał magazynom obie twarze przyszłości: południową nadpodaż z PV i wieczorny niedobór, który przesunął premię za elastyczność.

W jednym miesiącu polski system pokazał magazynom energii obie twarze przyszłości. W południe nadwyżka energii słonecznej spychała ceny poniżej zera, a wieczorem 30 czerwca — w dniu przywołania mocy — ceny na rynku day-ahead (DA) przekroczyły 2 000 zł/MWh. Między tymi skrajnościami przesunęła się również premia za elastyczność. Referencyjny magazyn dwugodzinny (1 MW / 2 MWh) zarobił w ostatnich 12 miesiącach 1 823 360 zł brutto na każdy MW mocy, z czego sam czerwiec przyniósł 158 299 zł. Metodologia. Envalis PolBESS to historyczny, miesięczny benchmark przychodu brutto referencyjnego magazynu (1 MW / 2 MWh) na rynku polskim, liczony przez silnik Sentinel na rzeczywistych danych rynkowych. Nie jest prognozą ani wyceną konkretnego projektu. Pełna metodologia: envalis.energy.
Miesięczny przychód brutto referencyjnego magazynu (PolBESS 2h) na MW oraz krocząca suma 12-miesięczna (TTM).
Źródło: Envalis, na podstawie danych PSE.

Gotowość nadal rządzi

Skąd bierze się ten przychód? Nadal przede wszystkim z wynagrodzenia za gotowość do świadczenia usług systemowych, czyli utrzymywania magazynu w stanie umożliwiającym reakcję w wymaganym kierunku. To właśnie ten element odpowiadał za większość czerwcowego wyniku. Magazyn zarabia jednak również wtedy, gdy rzeczywiście zostaje aktywowany. Energia z aktywacji miała w czerwcu zauważalny udział i jej znaczenie stopniowo rośnie. Zdecydowanie najsłabiej wypadł natomiast klasyczny arbitraż na rynku day-ahead. Wiosenne spłaszczenie cen sprawiło, że jego wkład w czerwcowy wynik był niemal zerowy. Wniosek pozostaje niezmienny: niemal cały przychód magazynu nadal opiera się na usługach systemowych, a w ich obrębie przede wszystkim na wynagrodzeniu za gotowość. To jednocześnie największa siła i największa słabość obecnego modelu biznesowego. Warto przy tym rozróżnić dwa kierunki tej gotowości. Regulacja w górę oznacza zobowiązanie do dostarczenia energii, gdy systemowi jej brakuje. Regulacja w dół to gotowość do pochłonięcia nadwyżki energii. To właśnie zmiana relacji między tymi dwoma produktami najlepiej tłumaczy wydarzenia czerwca.

Słabszy miesiąc, ale nie słabszy rynek

Czerwcowy wynik był o ponad 30% niższy od 254 tys. zł osiągniętych w maju i 237 tys. zł w kwietniu. Nie oznacza to jednak pogorszenia rynku. To raczej powtarzalna, wiosenna faza nadpodaży, kiedy system dysponuje największą produkcją energii z fotowoltaiki i wiatru przy zapotrzebowaniu bliskim rocznego minimum. Co ważne, mimo słabszego miesiąca roczna zdolność zarobkowa praktycznie się nie zmieniła. Kroczący wynik 12-miesięczny spadł jedynie z 1,843 mln zł do 1,823 mln zł na MW, pozostając bardzo blisko tegorocznego maksimum osiągniętego w maju. Najlepiej widać to w dobowym profilu cen. Krzywa kaczki staje się coraz bardziej stroma. Średnia cena w środku dnia odbiła od kwietniowego minimum — z -15 zł/MWh w kwietniu, przez 110 zł/MWh w maju, do 203 zł/MWh w czerwcu. Jeszcze szybciej rosły jednak ceny wieczornego „karku”: odpowiednio 601, 682 i 845 zł/MWh. W efekcie czerwiec przyniósł największą różnicę między południowym dołkiem a wieczornym szczytem cen.
Średni dobowy profil ceny energii na rynku day-ahead (krzywa kaczki) w kwietniu, maju i czerwcu 2026.
Źródło: Envalis, na podstawie danych PSE.

Premia zmieniła kierunek

Ceny rynku day-ahead pokazują, gdzie narasta napięcie w systemie, jednak w benchmarku PolBESS magazyn przechwytuje większość wartości nie dzięki arbitrażowi energią, lecz dzięki świadczeniu usług systemowych. I właśnie tam najlepiej widać zmianę. Wiosną najwyżej wyceniana była gotowość do regulacji w dół w strefie Dolina Słoneczna, czyli w godzinach największej produkcji z PV. W kwietniu wynosiła ona 511 zł/MW/h, a w maju wzrosła do 651 zł/MW/h. W okresie największej produkcji energii słonecznej zdolność do pochłonięcia nadwyżki była po prostu najcenniejszą usługą. W tym samym czasie regulacja w górę w Szczycie Wieczornym była wyceniana znacznie niżej – odpowiednio na 359 i 298 zł/MW/h. Czerwiec odwrócił tę relację. Cena gotowości do regulacji w dół w Dolinie Słonecznej spadła do 170 zł/MW/h, natomiast regulacja w górę w Szczycie Wieczornym wzrosła do 483 zł/MW/h. Po raz pierwszy od wiosny najcenniejsza okazała się wieczorna zdolność do dostarczania energii.
Cena gotowości aFRR: regulacja w dół (Dolina Słoneczna) wobec regulacji w górę (Szczyt Wieczorny), kwiecień–czerwiec 2026.
Źródło: Envalis, na podstawie danych PSE.
Potwierdzają to również dane o rzeczywistej aktywacji magazynów. Wiosną operator najczęściej wykorzystywał je do pochłaniania nadwyżek energii w środku dnia. W kolejnych tygodniach liczba takich aktywacji malała, a coraz częściej pojawiały się wezwania do dostarczenia energii wieczorem. Kierunek rzeczywistej pracy magazynów przesuwał się więc dokładnie tak samo, jak zmieniała się wycena gotowości.
Aktywacja aFRR — jaka część zakontraktowanej mocy była realnie wykorzystana, regulacja w dół wobec regulacji w górę (kwiecień–czerwiec 2026).
Źródło: Envalis, na podstawie danych PSE.

Wieczór, który pokazał przyszłość

Symbolicznym zwieńczeniem tego procesu był ostatni dzień miesiąca. 30 czerwca, podczas fali upałów, PSE po raz trzeci w historii uruchomiły mechanizm przywołania mocy, zobowiązując jednostki posiadające kontrakty mocowe do postawienia swojej mocy do dyspozycji operatora. Dotyczyło to godzin od 18:00 do 22:00, kiedy produkcja energii z fotowoltaiki spadła praktycznie do zera, a zapotrzebowanie — napędzane klimatyzacją — pozostawało wysokie. Sytuację dodatkowo pogorszyły awarie bloków w Kozienicach (200 MW) i Turowie (444 MW) oraz słaba generacja wiatrowa. Niedobór rezerw osiągnął 400–800 MW, a ceny energii na rynku day-ahead przekroczyły w tych godzinach 2 000 zł/MWh — ponad czterokrotnie więcej niż średnia dla typowego czerwcowego dnia, wynosząca około 480 zł/MWh. Warto przy tym rozdzielić dwa mechanizmy. Przywołanie mocy dotyczy rynku mocy, czyli odrębnego instrumentu opartego na kontraktach mocowych. Z kolei przychody uwzględnione w benchmarku pochodzą z usług bilansujących (aFRR). Tego wieczoru rynek mocy był przede wszystkim sygnałem rosnącego napięcia w systemie, a nie bezpośrednim źródłem przychodów magazynów.
Profil dobowy ceny DA 30 czerwca 2026 na tle średniej czerwca — wieczorny pik powyżej 2 000 zł/MWh.
Źródło: Envalis, na podstawie danych PSE.

To dopiero początek zmiany

Te dwie twarze jednego miesiąca — południowa nadpodaż energii z PV i wieczorny niedobór windujący ceny powyżej 2 000 zł/MWh — najlepiej pokazują, dlaczego premia za elastyczność przesunęła się z regulacji w dół na regulację w górę. Nie oznacza to, że magazyny przestały się ładować i zaczęły wyłącznie rozładowywać. Cykl pracy pozostaje taki sam. Zmienił się natomiast kierunek, za który system płaci najwyższe wynagrodzenie. Wiosną premiowana była zdolność do pochłaniania nadwyżek energii w środku dnia. W czerwcu najcenniejsza stała się gotowość do dostarczenia energii wieczorem. Co ważne, nie chodzi tu o klasyczny arbitraż energią. Magazyn przechwytuje tę wartość przede wszystkim poprzez świadczenie usług systemowych. System płaci nie za kupno energii tanio i sprzedaż drogo, lecz za gotowość do reakcji dokładnie wtedy, gdy jest ona najbardziej potrzebna. Dlatego coraz większego znaczenia nabierają czas pracy magazynu (duration) i jego dostępność w godzinach wieczornych — to one decydują, ile wartości można zaoferować w najbardziej poszukiwanym kierunku regulacji. Jest jednak także druga strona medalu. Obecnie niemal cały przychód pochodzi z jednego źródła. Dziś jest to komfort, ale w przyszłości stanie się ryzykiem. Wraz ze wzrostem liczby magazynów ceny gotowości będą stopniowo spadać, a ciężar przychodów będzie przesuwał się w stronę aktywacji i arbitrażu energią. Dzisiejsze wysokie przychody magazynów w Polsce nie są trwałą przewagą konkurencyjną. Są przede wszystkim konsekwencją niskiej elastyczności systemu i wciąż niewielkiej liczby pracujących baterii. Wraz z uruchamianiem kolejnych projektów ceny usług będą zbliżać się do poziomów obserwowanych na bardziej dojrzałych rynkach. Wygrają ci, którzy już dziś budują model biznesowy oparty na wielu źródłach przychodów, a nie wyłącznie na wynagrodzeniu za gotowość. Czerwiec okazał się miniaturą rynku, do którego zmierzamy. W systemie z rosnącym udziałem OZE dobrem rzadkim staje się nie energia, lecz elastyczność, a magazyny są jej najczystszą formą. Bo w energetyce jutra wygra nie ten, kto ma najwięcej energii, lecz ten, kto potrafi dostarczyć ją dokładnie wtedy, gdy jest najbardziej potrzebna.